Brak kategorii

Mobbing, czyli jak praca może zmienić się w piekło

Dzisiaj chciałabym poruszyć bardzo ważny temat. Temat, o którym nie mówi się głośno, a który – o zgrozo! – jest bardzo częsty (statystyki poniżej). Temat, który pewnie nie pojawiłby się tutaj tak szybko, gdyby nie Maja*, która napisała do mnie: “Paula, w poprzedniej pracy doznałam mobbingu. Czy opisałabyś moją historię na swoim blogu? Ja zrozumiałam to za późno, ale może moja historia komuś pomoże i pozwoli szybciej zareagować”. Artykuł chciałabym rozpocząć właśnie od historii Mai.

3 lata za długo

W firmie, w której Maja zaznała mobbingu, pracowała 3 lata. Można powiedzieć, że o 3 lata za długo, bo pierwsze zachowania mobbingowe ze strony właścicielki firmy, zaczęły się już po pierwszym tygodniu pracy. “Masakra” i “beznadzieja” to słowa, które bardzo często padały w kierunku Mai. Nigdy nie zostały powiedziane prosto w twarz, wszystko działo się na whats upie, który był firmowym komunikatorem. Nigdy też nie było żadnego konstruktywnego feedbacku, wskazania obszarów do zmian. Nie było tygodnia, żeby Maja nie była – mówiąc wprost – nękana wieczorami, poza standardowym czasem pracy przez szefową.

Mniej więcej po roku pracy podczas wieczornego spotkania ze znajomymi, Maja zorientowała się, że tylko ona spędza ten czas w telefonie reagując na wiadomości szefowej. Wtedy postanowiła wyłączyć powiadomienia w telefonie. Przynosiło to jednak tylko rozwiązanie na moment. Na drugi dzień rano, gdy zaczynała odczytywać wszystkie wiadomości, bardzo źle wpływało to na jej samopoczucie i humor. Każdy dzień pracy zaczynał się nerwowo. A szefowo nie odpuszczała, zaczęła wypisywać do Mai na Facebook’u i Instagramie.

Można się zastanawiać, dlaczego Maja tkwiła w tej firmie 3 lata? Wyobraź sobie jednak sytuację, kiedy ciągle w pracy słyszysz, że to co robisz jest beznadziejne, że wszystko jest źle, że szef prosto w twarz mówi Ci, że był przeciwny Twojemu zatrudnieniu i miał rację (tak – to Maja usłyszała od męża właścicielki)…. Jak to wszystko wpływa na Twoją samoocenę? Na poczucie własnej wartości? Niestety Maja straciła wiarę we własne umiejętności. Wszystko robiła tak, jak chciała szefowa, czuła się jakby przestała mieć własne zdanie, nie miała też odwagi szukać nowej pracy, bo myślała, że i tak jej nie znajdzie. 

Pewnego dnia szefowa wyparła się, że ustaliła niekorzystne warunki finansowe z agencją marketingową i próbowała obarczyć tym Maję. To wydarzenie sprawiło, że Maja postanowiła odejść z firmy, nawet nie mając kolejnej pracy. Cała sytuacja odcisnęła się na zdrowiu i psychice Mai, dlatego postanowiła też skorzystać z pomocy psychologa. Gdyby nie wsparcie męża, pewnie nie zdobyłaby się na odwagę, by odejść. 

Mobbing niejedno ma imię 

Pojęcie “mobbing” dla większości osób pewnie jest znane. Jednak niektórym kojarzy się tylko z zachowaniami z podtekstem seksualnym, a wcale tak tak nie musi być. Chciałabym tu przytoczyć definicję mobbingu, jaką można znaleźć w kodeksie pracy:

Art. 943 § 2

Mobbing oznacza działania lub zachowania dotyczące pracownika lub skierowane przeciwko pracownikowi, polegające na uporczywym i długotrwałym nękaniu lub zastraszaniu pracownika, wywołujące u niego zaniżoną ocenę przydatności zawodowej, powodujące lub mające na celu poniżenie lub ośmieszenie pracownika, izolowanie go lub wyeliminowanie z zespołu współpracowników.


Innymi słowy jest to uporczywe nękanie pracownika przez przełożonego lub innego współpracownika. Tak, mobbingu można zaznać również ze strony innego pracownika, niezależnie od jego pozycji w firmie. 

Czy można mówić, że Maja zaznała mobbingu? Jak najbardziej, ponieważ zachowania ze strony szefowej wpisywały się we wszystkie warunki, które muszą zaistnieć, aby można było mówić o mobbingu. Działania, których podejmowała się szefowa:

  • dotyczyły pracownika,
  • były długotrwałe i uporczywe,
  • polegały na nękaniu i zastraszaniu,
  • doprowadziły do zaniżonej samooceny pracownika.

Maja zaznała mobbingu głównie w obszarze komunikacji, jednak może być wiele innych zachowań, które są jego przejawem. Można wyróżnić podział na kilka grup i są to działania wpływające negatywnie na:

  • komunikację (np. krytykowanie wykonywanej pracy, nękanie telefoniczne),
  • relacje międzypracownicze (np. przeszkadzanie w utrzymywaniu relacji z innymi pracownikami),
  • postrzeganie pracownika (np. plotkowanie, szerzenie nieprawdziwych informacji),
  • pozycje zawodową (np. blokowanie dostępu do informacji służbowych, przydzielanie zbyt dużej liczby zadań),
  • zdrowie (np. zlecanie niebezpiecznych pracy).

Według raportu przeprowadzonego w 2019 roku przez Koalicję bezpieczni w pracy, 14% pracowników zaznało zjawiska mobbingu, a jeszcze więcej osób doświadczyło innych nieodpowiednich zachowań.

Źródło: Raport Bezpieczeństwo pracy w Polsce w 2019 roku

Konsekwencje mobbingu

Mobbing prowadzi do chaosu myślowego. W pewnym momencie mobbingowany zaczyna się zastanawiać, czy może faktycznie mobber ma rację. Może jego praca jest niskiej jakości, może gdzie indziej sobie nie poradzi. To wszystko prowadzi to trwania w tej sytuacji i pojawienia się syndromu sztokholmskiego. Stres jakim obarczony jest pracownik może też prowadzić do wypadków w pracy.

Konsekwencje znęcania się dla pracownikiem mogą być niestety długotrwałe i bolesne, a także trwać nawet po uwolnieniu się z takiego toksycznego środowiska. Po kilku latach trwania w takiej patologicznej sytuacji, pracownik może stać się całkowicie niezdolny do wykonywania swojego zawodu. Konsekwencje, które mogą wystąpić dotyczą zarówno zdrowa psychicznego, jak i fizycznego. Najczęściej występujące to: obniżona samoocena, mniejsza wiara we własne umiejętności, stres, objawy psychosomatyczne takie jak bóle głowy, bezsenność, uczucie niepokoju, zaburzenia lękowe. To wszystko może prowadzić do zmniejszenia kontaktów z innymi ludźmi oraz problemów z budowaniem relacji i związków. W konsekwencji może prowadzić także do samobójstw. 

Co zrobić?

Oczywiście najłatwiej jest powiedzieć, że odejść z pracy i pozwać mobbera, ponieważ za mobbing grozi kara i można też otrzymać odszkodowanie. Jednak spójrzmy na to z drugiej strony. Czy osoba, która zaznała mobbingu, który trwał kilka lat, ma ochotę kolejne lata spędzić na zeznaniach, rozprawach sądowych i ciągłym wracaniu do tej sytuacji? Raczej nie. Oczywiście, jeśli ma wsparcie najbliższych i jej zdrowie psychiczne i fizyczne na to pozwalają, to jak najbardziej warto to zrobić. Jednak w pierwszej kolejności trzeba zadbać o siebie, o swoje zdrowie. Iść do psychologa. Może wystarczy kilka rozmów ze specjalistą, a może potrzebna będzie psychoterapia. Warto zainwestować w jakość swojego dalszego życia i swoje samopoczucie. 

Co z perspektywy czasu dla Mai jest najgorsze? Że tak długo akceptowała zachowanie właścicielki. Czego by teraz chciała? Aby 2 osoby, które wdrażała do pracy, odeszły z niej, bo wie że doświadczają tego samego co ona.

*Imię zostało zmienione

2 komentarze

  • Mobbingowana

    Brakuje we wpisie kilku ważnych punktów i mówię to jako osoba, która jest ofiarą mobbingu w dużej firmie IT w Gdańsku.
    Dziwię się, że osoba o Twoim profilu właściwie przekazuje, że do sądu iść nie warto. Po pierwsze, im mniej będzie reakcji oficjalnych na Mobbing, tym bardziej ci zbrodniarze będą czuli się bezkarni i tym większe będzie przyzwolenie na tego typu zachowania, albo bagatelizowanie ich. Po drugie, odejście z pracy jest najgorszą rzeczą jaką można zrobić i najlepszym prezentem i pożywką dla mobbera ever! Serio? Przecież mobber osiągnie swój cel i satysfakcję zniszczenia kogoś aby zbudować swoją wartość i odejście z pracy takiej ofiary będzie największą dla niego nagrodą i potwierdzeniem słuszności jego zachowania. Przede wszystkim jako osoba pracująca w HR powinnaś wskazać, że taka osoba ma kilka wyjść wynikających i z KP i z regulaminu pracy. Zgłoszenie oficjalna droga do kadr występującego problemu, zgłoszenie do PiP (może to nic nie da, a może da), głośna asertywność wobec takich zachowań (nie podoba mi się że tak do mnie mówisz, nie zgadzam się z takim zachowaniem wobec mnie i bardzo proszę o zmianę), mówienie wprost że to co się dzieje ma charakter mobbingu i tak być nie może itd. itp. Co ma dać zadbanie o siebie jak i tak bez wyraźnego sprzeciwu i asertywności zawsze będziemy mieć poczucie bycia ofiarą? Nawet jeśli podejmiemy terapię?
    Ja niestety trafilam na wyjątkowo wyrachowaną mobberke, co gorsza osoba z działu HR (pod latarnia najciemniej) i każda jedna rzecz przez wiele miesięcy była winą moja, mojego charakteru czy tego, że nie chodzę ze sztucznym uśmiechem przyklejonym do twarzy przez 24h… Niestety, wykorzystałam wszelkie dostępne mi jako pracownikowi narzędzia, aby siebie uchronić, aby przeciwdziałać tym patologicznym zachowaniom wobec mnie, jednak bez skutku i wciąż z opinią taka, że to moja wina a nie mobbera. Ostatecznie kiedy psychicznie było mi na tyle wszystko jedno że gdy o mały włos nie zginęłam w wypadku samochodowym, znajomi niemal mnie za fraki zaciągnęli do lekarza a ten od razu bez namysłu dłuższego skierował mnie na 3 miesięczna terapię. Po odzyskaniu równowagi postanowiłam wynająć prawnika, wysłaliśmy pismo z żądaniem wypłaty odszkodowania a firma w dalszym ciągu miała te sama narracje, mało tego weszła już nawet kwestia taka że to ja mobbowalam (sic!). Po powrocie z leczenia otrzymałam wypowiedzenie umowy o pracę a do drzwi biurowca miałam eskortę jak jakiś wariat i świr zbiegły ze szpitala. Obecnie czekam na wyznaczenie terminów już dwóch różnych rozpraw w sądzie. Czy wygram? Czy sprawiedliwość w końcu do mnie przyjdzie? Czy moja mobberka dostanie karę za to co ze mną zrobiła? Nie wiem, ale wiem jedno, że samo to że pomimo ogromnego trudu z jakim się zmagałam z każdym jednym pismem walcząc o swoje prawa i godność, jestem i tak zwycięzcą, bo się postawiłam i miałam na to odwagę i siłę. Dlatego właśnie nie do końca zgadzam się z przesłaniem Twojego wpisu i uważam że brakuje w nim kilku naprawdę bardzo ważnych informacji, których poszukują osoby doświadczone mobbingiem. Ja takich poszukiwałam.
    Pozdrawiam ciepło

    • Paulina

      Dziękuję za Twój komentarz do artykułu. Absolutnie nie zniechęcam nikogo do załatwienia sprawy drogą sądową. Jeśli mobbowany chce i ma na siły, to jak najbardziej popieram, co też napisałam. Jednak oprócz tego, że jestem HRowcem, to jestem też psychologiem i wiem z jakimi wyzwaniami zmagają się osoby, których zdrowie psychiczne zostało zrujnowane. Z różnych powodów. Bohaterka historii pracowała w małej, kilkuosobowej firmie, a mobberem była jej właścicielka, dlatego w jej przypadku odejście z pracy było lepszym rozwiązaniem niż zostanie w niej. Właścicielki przecież nikt nie zwolni.
      Pozdrawiam i trzymam kciuki, aby sprawiedliwość do Ciebie przyszła!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.